niedziela, 4 marca 2012

twinkle, twinkle lil' star


Witajcie!
Dzisiaj nic długiego napiszę, bo nie mam już siły i czekają jeszcze na mnie zadanka z fizyki. Dzień ogólnie pracowity, już coraz lepiej się czuję. Postaram się we wtorek napisać coś konkretnego :)

wyrzuć mnie na zewnątrz
wyhoduj na moim miejscu chwasty
wyjmij z tego ból
posadź smutek
bo nie chodzę dookoła
szukając nowych plonów

mogę z powrotem wrócić do piekła
potrzebuję tylko biletu
pościeliłem łóżko
wyjąłem czyste ubranie
wyzbyłem się nienawiści
ale dostałem ją z powrotem

podążam za scenariuszem,
ale próbuję omijać poszczególne sceny
szukałem drogi powrotnej do domu
i nagle wpadłem w dziurę
ktoś zaczął mnie zakopywać
myślałem, że już nigdy nie ujrzę światła
dopadła mnie panika
nagle znalazłem się w pułapce
usłyszałem kroki
zobaczyłem człowieka
wyglądał na zmęczonego
powiedział tylko, że rozwiązał zagadkę
miał przy sobie broń
a jego tarczą było dobro
później pociągnął za spust

nagle niebo się rozjaśniło
szalejąca burza zamarła
ktoś z dołu krzyczał
żebym nie wznosił się do góry
zauważyłem otworzone Biblie
i czytając pierwsze wersy
zdałem sobie sprawę gdzie jestem

nagle dostrzegłem człowieka
który mnie zakopał
tam na górze
obok niego stał mój wybawca
pośrodku nich wielka, złota waga
po jednej stronie położony był piasek
po drugiej zaś bijące serce
nagle waga zaczęła się chwiać

słyszałem straszne krzyki
rozchodzące się z dołu
zamarłem
serce przestało bić
raz na zawsze

dopiero dzisiaj opisując to z góry
dostrzegam
że to serce leżące na wielkiej, złotej wadze
należało do mnie

piątek, 24 lutego 2012

przerwa


Witajcie!
     Chciałabym Was poinformować o przerwie, którą chcąc nie chcąc muszę sobie zrobić. Nie chciałabym za bardzo wnikać tutaj w szczegóły - po prostu moje zdrowie tego wymaga. Nie wiem jak długo to potrwa. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży już w niedalekiej przyszłości. Jak tylko z moim zdrowiem będzie lepiej od razu wrócę do blogowania :)
     Specjalnie dla Was założyłam blogspota, ponieważ tu nie jest ograniczona długość notki jak na photoblogu. W związku z czym notki na tych dwóch stronach będą mogły się różnić długością (jednak będą dotyczyć tego samego tematu). Na photoblogu zawsze muszę się ograniczać co niekoniecznie jest dla mnie wygodne. Jeśli ktoś z Was ma ochotę czytać skróconą wersję, zapraszam do czytania notek tutaj, na photoblogu, jeśli zaś ktoś woli dłuższe wpisy zapraszam do czytania wpisów na tej stronie.
Oprócz tego założyłam twittera, abyście byli na bieżąco z informacjami dotyczącymi moich blogów. Jeśli chcecie wiedzieć kiedy i mniej więcej w jakim czasie pojawią się kolejne wpisy zaglądajcie tutaj.
     Na koniec przepraszam Was za to, że przez ostatnie dwa dni nie dodawałam żadnych wpisów, mimo że wcześniej robiłam to regularnie. Chciałam Was powiadomić o moim problemie już wcześniej, jednak zwyczajnie nie miałam siły. Tak więc jeszcze raz Was przepraszam. Oczywiście nadal możecie zadawać mi pytania tutaj.

środa, 22 lutego 2012

moja miłośc - Niemcy


Witajcie!
     Wczoraj myślałam nad tematem dzisiejszego wpisu. I szczerze mówiąc przyznam się, że żadne łagodniejsze tematy nie mogły mi wpaść do głowy. Jedyne co wymyśliłam to religia i samobójstwo. Jednak uważam, że to troszkę zbyt odważne. Chociaż może warto byłoby poruszyć już teraz te tematy? Hm, chyba się jak na razie wstrzymam :) A więc kolejne hasło, które mi przyszło do głowy to nic innego jak Niemcy.  Jednak czasami wydaje mi się, że u niektórych rozmowa o Niemcach może wzbudzać więcej emocji niż rozmowa o religii. Ale to zależy od każdego człowieka i od jego podejścia do obu spraw :) Na samym początku chciałabym napisać, że uwielbiam Niemców jako naród (pomijając już fakt, że zakochałam się w języku niemieckim) czego nie raz żałowałam. Niemcy to tak naprawdę bardzo sympatyczni i tolerancyjni ludzie, mimo że nie sprawiają takiego wrażenia. Ale przecież nie ocenia się książki po okładce, prawda? Oczywiście mam świadomość, że cały naród nie jest wwpaniały. Ale zarówno Niemiec jak i Polak może zachęcać jak i odrzucać swoim wnętrzem, czyż nie? W końcu każdy jest tylko człowiekiem. Pisanie o Niemcach jest dla mnie tak naprawdę trudne, gdyż bardzo łatwo dobrać nieodpowiednie słowa i argumenty, które mogą zranić innych i wywołać krytykę. Jednak wgłębiając się dalej w temat śmię stwierdzić, że w dzisiejszych czasach aż trudno nie dostrzec niechęci części polskiego narodu do naszych zachodnich sąsiadów. Mnie osobiście jako wielką miłośniczkę Niemiec to boli. Chociaż może nie powinnam w ogóle brać tego do siebie? Poprawka: NA PEWNO nie powinnam brać tego do siebie... No ale cóż - taki już mam charakter i pracuję nad tym. Naprawdę przykro mi się robi kiedy wysłuchuję to co niektórzy ludzie mają do powiedzenia o moim ulubionym kraju i moich bliskich, którzy z tam tąd pochodzą. Oczywiście każdy może mieć własne zdanie i ja jestem w stanie je zaakceptować, ale jest jakaś granica. Jeśli ktoś ma racjonalne argumenty popierające jego nienawiść do Niemców to ja nie mam żadnych problemów ze zrozumieniem ich. Pod warunkiem oczywiście, że nie są irracjonalne :) Ja rozumiem, że głównym powodem nienawiści jest nic innego jak wojna. Ale ludzie, błagam, kiedy to było? Może i mam do tego tematu takie podejście dlatego, że patriotką nigdy nie byłam, jednak dużo ludzi zachowuje się jakby II wojna nigdy się nie skończyła. I to jest straszne. Ja rozumiem, że ktoś może czuć urazę do Niemców, z powodu wojny, bo może podczas niej zabito komuś rodzinę czy kogoś bliskiego (i ja doskonale wiem co te osoby czują), ale niech mi ktoś wytłumaczy czym zawinili WSPÓŁCZEŚNI Niemcy? Czym oni zasłużyli na to, żeby ich tak obrażać i traktować? Oczywiście do dnia dzisiejszego nie usłyszałam na to pytanie żadnej racjonalnej odpowiedzi i pewnie przez długi czas (a może i nawet nigdy) jej nie usłyszę :) Ja wiem, że skutki wojny widać do dzisiaj, ale ludzie, powinno się wybaczać. W dzisiejszych czasach nasze polityczne stosunki z Niemcami są naprawdę dobre i nie psujmy tego. Postawmy się też w sytuacji naszych sąsiadów z zachodu. Jak ci ludzie mają się czuć? Ja osobiście czułabym się strasznie gdyby ktoś nienawidził mnie z powodu czegoś na co absolutnie nie miałam wpływu.

     Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, również nawiązujący w pewnych sensie do Niemców. Z przykrością stwierdzam, że to co za chwilę tu opiszę w wielkim stopniu dotknęło (i nadal dotyka) mnie. Jako wielka miłośniczka języka niemieckiego jak i również niemieckiej muzyki często byłam odpychana przez ludzi. Moi rówieśnicy nienawidzili mnie (i nadal nienawidzą) głównie z powodu moich zainteresowań i upodobań. Na co dzień obgadują mnie, wyzywają, prześladują, dokuczają mi. Ale czy ja im robię jakąś krzywdę tym, że w domu puszczę sobie Tokio Hotel czy Rosenstolz? Ja nie widzę w moim zachowaniu niczego złego. Nie wiem czy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jaką robią mi przykrość czy może doskonale wiedzą jak ja się czuję, ale mimo to robią to. Z czasem ludzie zaczęli tak bardzo niszczyć mi życie, że byłam zmuszona zmienić szkołę, by móc normalnie żyć. Jednak oczywiście wszystkie problemy i tak nie zniknęły i pewnie nigdy nie znikną, ale taki jest "urok" życia. Bez problemów by go nie było i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nikt nigdy jeszcze nie wszedł na najwyższy stopień szczęścia i nikt nigdy tego nie zrobi, bo po drodze czeka na nas wiele przeciwności. A nikt nas nie jest Bogiem, żeby wszystkim sprostać. Jednak teraz chciałabym się zwrócić do wszystkich osób, które to czytają. Teraz pomyślcie sobie i odpowiedzcie szczerze w sercu czy kiedykolwiek prześladowaliście kogoś z tego powodu, że był innej narodowości lub miał inne zainteresowania niż Wy? I nie chodzi mi tutaj tylko o Niemców, bo również tematem żartów są fani np. Justina Biebera. Czy kiedykolwiek ktoś sprawił Wam przykrość? Było Wam miło? I czy sami nie sprawiacie komuś takiej przykrości?
Ja oczywiście nie będę tutaj robiła z siebie aniołka, bo nim nie jestem, nigdy nie byłam i nie będę. Mam kilka rzeczy na sumieniu, jednak staram się być dla wszystkich lojalna, sprawiedliwa i przyjacielska. Może i nie zawsze wszystko wychodzi mi idealnie, bo w końcu ideałem nie jestem, ale staram się zmienić. I co najważniejsze - dostrzegam swoje wady. I może nigdy nie mam odwagi się głośno przyznać do błędu, ale zawsze staram się go naprawić. I jeszcze raz chciałabym Wam powtórzyć, że nie warto pałać nienawiścią do jakiegokolwiek narodu czy człowieka. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy uczucia. Czujemy radość, zadowolenie, ale również ból i smutek. Nawet tym najtwardszym jest czasami przykro. Szanujmy siebie nawzajem i dawajmy innym szacunek, nawet jeśli oni nie odwdzięczają się tym samym. Bo tak naprawdę wszystko zostanie nam kiedyś wynagrodzone.
Jeśli macie jakieś pytania możecie śmiało pytać -> FORMSPRING

at the begginin'


Cześć, na tym fbl będę przedstawiać się jako Ms Malik, w celu zachowania prywatności ;) Na zdjęciach również nie będę "królować", gdyż Bóg mnie wyśmienitą urodą nie obdarzył, a nie chcę zniechęcać Was do zaglądania tutaj. Dzisiaj pierwsza notka, nie wiem czy komukolwiek się spodoba, lecz mam nadzieję, że tak będzie. Szczerze mówiąc długo zastanawiałam się czy powrócić na fbl, czy nie. W pamięci mam zapisane dwa photoblogi, które niezbyt ciekawie wspominam poprzez napływającą w moją stronę falę niezdrowej krytyki. Tak naprawdę powróciłam do blogowania dzięki jednemu znanemu bloggerowi. Nie będę pisać o kim mowa z szacunku do tej osoby, gdyż nie chcę, żeby ta osoba myślała, że wykorzystuję jej sławę w celu zareklamowania własnego fbl. Tak więc jak widzicie - wszystko jest tutaj bardzo tajemnicze gdyż szanuję swoją i innych prywatność ;)

Na tym blogu będę opisywała to co czuję i myślę na dany temat. Jeśli oczywiście chcecie mi podsunąć jakiś pomysł na notki - piszcie śmiało w komentarzach ;) Postaram się Was niczym tu nie zanudzić i pisać na poziomie. Nauczę się unikać przekleństw, które ostatnio stały się moim największym nałogiem tylko z tego względu, że darzę Was szacunkiem - kimkolwiek jesteście. Mogłabym teraz napisać, że oczekuję od Was tego samego, jednak życie jest tak dziwnie skonstruowane, że trzeba nauczyć się żyć na przekór przekonaniu 'szacunek wynagradzam szacunkiem'. Niestety. Ale nie chcę Was już dalej zanudzać, dojdę już do tematu.

A więc dzisiejszym ważnym tematem, którego chciałam się podjąć jest przejmowanie się zdaniem innych ludzi. Tak naprawdę to był główny powód mojego dzisiejszego dylematu dotyczącego powrotu do blogowania. Wpisałam w wyszukiwarce google "jak przestać przejmować się zdaniem innych ludzi?" - gdyż jest to jedna z moich największych wad. I ku mojemu zdziwieniu znalazłam bardzo ciekawe psychologiczne forum na którym jakaś osoba poruszyła ten problem. Został on na dole dokładnie opisany przez jednego z psychologów. Chciałabym opisać Wam mniej więcej to co przeczytałam w prostszy sposób. Jednak na początku zadajmy sobie pytanie czy warto? Czy warto się tym przejmować? Większość z Was pewnie odpowie NIE, jednak jestem pewna, że co najmniej 1/2 z tych osób i tak się tym przejmuje. Lecz nie wstydźmy się tego - przyznajmy to. Ja mogę szczerze powiedzieć - jest to dla mnie bardzo ważne, co inni ludzie mają na mój temat do powiedzenia, mogę to wręcz nazwać chorobą. Jednak tak naprawdę trzeba z tym walczyć. To jest poważny problem, nie wstydźmy się o nim mówić. Jeśli ktoś ma możliwość może się wybrać z tym do psychologa (jednak w kolejce do niego można czekać wieki, doskonale to znam...), ale jeśli ktoś nie ma takiej możliwości lub się wstydzi może przeczytać to co mam do napisania. Na tym ciekawym forum wyczytałam, że tak naprawdę, jeśli ktoś nas obrazi to my weźmiemy to do siebie tylko i wyłącznie wtedy, kiedy w to w jakimś stopniu uwierzymy. I tutaj rada - jeśli ktoś kiedykolwiek nas obrazi powtarzajmy sobie w głowie, że to nie prawda tak długo dopóki w to nie uwierzymy. Spróbujcie również wstawać rano z pozytywnym nastawieniem do życia, gdyż to co myślimy na wielki pływ na pracę naszego mózgu i nasze emocje. Gdy ktoś nas obrazi policzmy do dziesięciu - nie wybuchajmy agresją (w innej notce również opiszę zjawisko agresji, gdyż to mój kolejny wielki problem i dużo mogłabym o tym napisać) i nie odwzajemniajmy się tym samym, bo to jest głupie. Szczerze mówiąc - to bardzo pomaga. Od jutra zacznę stosować ten sposób i opiszę Wam już niedługo moje postępy w tym kierunku. ;)

Jeśli macie jakieś uwagi co od mojego stylu pisania, uważacie, że piszę za długo, nudno, niezrozumiale lub dobrze - napiszcie mi o tym! Na pewno wszystko dokładnie przeanalizuję i będę się starać pisać jak najlepiej dla Was. I dziękuję bardzo za przeczytanie tego co miałam do napisania. ;) Zachęcam Was do pisania w komentarzach podpowiedzi do kolejnych tematów, które mam poruszyć. Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie i mówię dobranoc ;)

Jeśli macie jakieś pytania możecie śmiało pytać -> FORMSPRING