Witajcie!
Wczoraj myślałam nad tematem dzisiejszego wpisu. I szczerze mówiąc przyznam się, że żadne łagodniejsze tematy nie mogły mi wpaść do głowy. Jedyne co wymyśliłam to religia i samobójstwo. Jednak uważam, że to troszkę zbyt odważne. Chociaż może warto byłoby poruszyć już teraz te tematy? Hm, chyba się jak na razie wstrzymam :) A więc kolejne hasło, które mi przyszło do głowy to nic innego jak Niemcy. Jednak czasami wydaje mi się, że u niektórych rozmowa o Niemcach może wzbudzać więcej emocji niż rozmowa o religii. Ale to zależy od każdego człowieka i od jego podejścia do obu spraw :) Na samym początku chciałabym napisać, że uwielbiam Niemców jako naród (pomijając już fakt, że zakochałam się w języku niemieckim) czego nie raz żałowałam. Niemcy to tak naprawdę bardzo sympatyczni i tolerancyjni ludzie, mimo że nie sprawiają takiego wrażenia. Ale przecież nie ocenia się książki po okładce, prawda? Oczywiście mam świadomość, że cały naród nie jest wwpaniały. Ale zarówno Niemiec jak i Polak może zachęcać jak i odrzucać swoim wnętrzem, czyż nie? W końcu każdy jest tylko człowiekiem. Pisanie o Niemcach jest dla mnie tak naprawdę trudne, gdyż bardzo łatwo dobrać nieodpowiednie słowa i argumenty, które mogą zranić innych i wywołać krytykę. Jednak wgłębiając się dalej w temat śmię stwierdzić, że w dzisiejszych czasach aż trudno nie dostrzec niechęci części polskiego narodu do naszych zachodnich sąsiadów. Mnie osobiście jako wielką miłośniczkę Niemiec to boli. Chociaż może nie powinnam w ogóle brać tego do siebie? Poprawka: NA PEWNO nie powinnam brać tego do siebie... No ale cóż - taki już mam charakter i pracuję nad tym. Naprawdę przykro mi się robi kiedy wysłuchuję to co niektórzy ludzie mają do powiedzenia o moim ulubionym kraju i moich bliskich, którzy z tam tąd pochodzą. Oczywiście każdy może mieć własne zdanie i ja jestem w stanie je zaakceptować, ale jest jakaś granica. Jeśli ktoś ma racjonalne argumenty popierające jego nienawiść do Niemców to ja nie mam żadnych problemów ze zrozumieniem ich. Pod warunkiem oczywiście, że nie są irracjonalne :) Ja rozumiem, że głównym powodem nienawiści jest nic innego jak wojna. Ale ludzie, błagam, kiedy to było? Może i mam do tego tematu takie podejście dlatego, że patriotką nigdy nie byłam, jednak dużo ludzi zachowuje się jakby II wojna nigdy się nie skończyła. I to jest straszne. Ja rozumiem, że ktoś może czuć urazę do Niemców, z powodu wojny, bo może podczas niej zabito komuś rodzinę czy kogoś bliskiego (i ja doskonale wiem co te osoby czują), ale niech mi ktoś wytłumaczy czym zawinili WSPÓŁCZEŚNI Niemcy? Czym oni zasłużyli na to, żeby ich tak obrażać i traktować? Oczywiście do dnia dzisiejszego nie usłyszałam na to pytanie żadnej racjonalnej odpowiedzi i pewnie przez długi czas (a może i nawet nigdy) jej nie usłyszę :) Ja wiem, że skutki wojny widać do dzisiaj, ale ludzie, powinno się wybaczać. W dzisiejszych czasach nasze polityczne stosunki z Niemcami są naprawdę dobre i nie psujmy tego. Postawmy się też w sytuacji naszych sąsiadów z zachodu. Jak ci ludzie mają się czuć? Ja osobiście czułabym się strasznie gdyby ktoś nienawidził mnie z powodu czegoś na co absolutnie nie miałam wpływu.
Chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat, również nawiązujący w pewnych sensie do Niemców. Z przykrością stwierdzam, że to co za chwilę tu opiszę w wielkim stopniu dotknęło (i nadal dotyka) mnie. Jako wielka miłośniczka języka niemieckiego jak i również niemieckiej muzyki często byłam odpychana przez ludzi. Moi rówieśnicy nienawidzili mnie (i nadal nienawidzą) głównie z powodu moich zainteresowań i upodobań. Na co dzień obgadują mnie, wyzywają, prześladują, dokuczają mi. Ale czy ja im robię jakąś krzywdę tym, że w domu puszczę sobie Tokio Hotel czy Rosenstolz? Ja nie widzę w moim zachowaniu niczego złego. Nie wiem czy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jaką robią mi przykrość czy może doskonale wiedzą jak ja się czuję, ale mimo to robią to. Z czasem ludzie zaczęli tak bardzo niszczyć mi życie, że byłam zmuszona zmienić szkołę, by móc normalnie żyć. Jednak oczywiście wszystkie problemy i tak nie zniknęły i pewnie nigdy nie znikną, ale taki jest "urok" życia. Bez problemów by go nie było i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nikt nigdy jeszcze nie wszedł na najwyższy stopień szczęścia i nikt nigdy tego nie zrobi, bo po drodze czeka na nas wiele przeciwności. A nikt nas nie jest Bogiem, żeby wszystkim sprostać. Jednak teraz chciałabym się zwrócić do wszystkich osób, które to czytają. Teraz pomyślcie sobie i odpowiedzcie szczerze w sercu czy kiedykolwiek prześladowaliście kogoś z tego powodu, że był innej narodowości lub miał inne zainteresowania niż Wy? I nie chodzi mi tutaj tylko o Niemców, bo również tematem żartów są fani np. Justina Biebera. Czy kiedykolwiek ktoś sprawił Wam przykrość? Było Wam miło? I czy sami nie sprawiacie komuś takiej przykrości?
Ja oczywiście nie będę tutaj robiła z siebie aniołka, bo nim nie jestem, nigdy nie byłam i nie będę. Mam kilka rzeczy na sumieniu, jednak staram się być dla wszystkich lojalna, sprawiedliwa i przyjacielska. Może i nie zawsze wszystko wychodzi mi idealnie, bo w końcu ideałem nie jestem, ale staram się zmienić. I co najważniejsze - dostrzegam swoje wady. I może nigdy nie mam odwagi się głośno przyznać do błędu, ale zawsze staram się go naprawić. I jeszcze raz chciałabym Wam powtórzyć, że nie warto pałać nienawiścią do jakiegokolwiek narodu czy człowieka. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy uczucia. Czujemy radość, zadowolenie, ale również ból i smutek. Nawet tym najtwardszym jest czasami przykro. Szanujmy siebie nawzajem i dawajmy innym szacunek, nawet jeśli oni nie odwdzięczają się tym samym. Bo tak naprawdę wszystko zostanie nam kiedyś wynagrodzone.
Jeśli macie jakieś pytania możecie śmiało pytać -> FORMSPRING

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz